Wypowiedź Włodzimierza Czarzastego dotycząca czasów sprzed wejścia Polski do Unii Europejskiej wywołała szeroką reakcję w internecie. Marszałek Sejmu podczas spotkania z mieszkańcami Będzina wspominał podróż sprzed lat, kiedy wraz z dwojgiem małych dzieci miał spędzić około 11 godzin na granicy czesko-austriackiej. W pewnym momencie użył bardzo dosadnego określenia, opisując brak odpowiednich warunków sanitarnych.
– „Srałem w polu, bo nie było po prostu kibli” – powiedział Czarzasty, odnosząc swoje wspomnienie do czasów, kiedy Polska nie należała jeszcze do Unii Europejskiej i nie była objęta zasadami strefy Schengen.
Czarzasty wspominał 11 godzin na granicy
Podczas spotkania Czarzasty przekonywał, że przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej podróżowanie po Europie wyglądało zupełnie inaczej niż obecnie. Jako przykład przywołał własne doświadczenie z podróży samochodem.
Jak relacjonował, podróżował wtedy z dwojgiem małych dzieci. Na granicy czesko-austriackiej miał utknąć na około 11 godzin. Wspominał również, że miał ze sobą kanapki, a problemy pojawiły się także z termosem zawierającym ciepły napój.
To właśnie brak toalet stał się najbardziej komentowanym fragmentem jego wypowiedzi.
Czarzasty użył bardzo bezpośredniego języka, mówiąc, że z powodu braku sanitariatów musiał załatwić potrzebę fizjologiczną w polu. Swoją historię przedstawił jako przykład niedogodności, które towarzyszyły podróżowaniu przed wejściem Polski do UE i przed zniesieniem wielu kontroli granicznych.
Leszek Miller reaguje na słowa marszałka
Na wypowiedź Czarzastego zareagował były premier Leszek Miller. 22 września opublikował na platformie X komentarz, w którym zakwestionował sposób wykorzystania tej historii jako argumentu w dyskusji o integracji europejskiej.
Miller zwrócił uwagę, że jeśli problemem na konkretnym przejściu granicznym był brak sanitariatów, rozwiązaniem mogła być po prostu budowa odpowiedniej infrastruktury.
Były premier jednocześnie podkreślił, że nie kwestionuje znaczenia integracji europejskiej. W swoim wpisie wymienił między innymi otwarte granice, wspólny rynek, inwestycje oraz swobodę podróżowania jako rzeczywiste korzyści związane z członkostwem Polski w UE.
Miller uznał jednak, że osobiste wspomnienie związane z koniecznością skorzystania z pola nie powinno być przedstawiane jako dowód na konieczność przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.
„Gdzie nie było kibli?” – kolejny wpis Millera
Miller nie zakończył na jednym komentarzu. W kolejnym wpisie zwrócił się bezpośrednio do Czarzastego i zapytał, w jakich miejscach w przeszłości miało brakować mu toalet.
Wymienił przy tym m.in. Ordynacką, dom Czarzastego, uniwersytet, liceum oraz wydawnictwo Muza. Była to wyraźnie ironiczna odpowiedź na sposób, w jaki marszałek Sejmu opisał swoje wspomnienie.
Reakcja Millera szybko zaczęła być komentowana w mediach i mediach społecznościowych. Sama wypowiedź Czarzastego również została szeroko rozpowszechniona, przede wszystkim ze względu na nietypowe i dosadne sformułowanie.
Spór dotyczy nie tylko słów, ale także argumentacji
W całej dyskusji warto rozdzielić dwie kwestie. Pierwszą jest samo wspomnienie Czarzastego dotyczące wielogodzinnego oczekiwania na granicy. Drugą jest sposób, w jaki wykorzystał tę historię do opisania różnic między podróżowaniem przed wejściem Polski do UE a sytuacją po integracji europejskiej.
Członkostwo Polski w Unii Europejskiej rzeczywiście wiąże się z możliwością swobodnego przemieszczania się w ramach strefy Schengen, dostępem do wspólnego rynku oraz wieloma zmianami gospodarczymi i infrastrukturalnymi. Jednocześnie konkretne problemy występujące na poszczególnych przejściach granicznych nie stanowią same w sobie pełnego obrazu procesu integracji europejskiej.
To właśnie ten element argumentacji stał się przedmiotem krytyki Millera.
Wypowiedź szybko stała się internetowym tematem
Dosadne słowa marszałka Sejmu sprawiły, że fragment jego wystąpienia zaczął żyć własnym życiem w mediach społecznościowych. Relacje medialne wskazują, że nagranie z wypowiedzią zostało szeroko udostępnione, a komentarz Millera dodatkowo zwiększył zainteresowanie sprawą.
Nie jest to jednak spór o to, czy Polska powinna należeć do Unii Europejskiej. Sam Miller w swoim komentarzu zaznaczył, że UE przyniosła Polsce wiele realnych korzyści. Jego krytyka dotyczyła przede wszystkim sposobu argumentowania przez Czarzastego.
W efekcie jedno krótkie wspomnienie z podróży sprzed kilkudziesięciu lat przerodziło się w szeroko komentowaną wymianę zdań między dwoma politykami związanymi wcześniej z lewicą.
Co dokładnie powiedzieli politycy?
Włodzimierz Czarzasty opowiadał o około 11 godzinach spędzonych na granicy czesko-austriackiej przed wejściem Polski do UE i wskazywał brak toalet jako jeden z przykładów problemów z tamtego okresu.
Leszek Miller odpowiedział, że brak sanitariatów byłby argumentem za poprawą infrastruktury na przejściu granicznym, a nie sam w sobie dowodem konieczności przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Jednocześnie wymienił korzyści, jakie jego zdaniem Polska rzeczywiście odniosła dzięki integracji europejskiej.
Sprawa pokazuje, jak szybko pojedynczy, bardzo dosadny fragment wypowiedzi polityka może stać się szeroko komentowanym tematem, szczególnie gdy następnie odpowiada na niego inny znany polityk.
