Tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech wstrząsnął mieszkańcami Podkarpacia. Wśród ofiar i rannych są osoby wracające z pielgrzymki do Medjugorie. Rodziny wciąż czekają na oficjalne potwierdzenia, a lokalne samorządy uruchomiły działania kryzysowe.
Do katastrofy doszło w nocy z soboty na niedzielę, około godziny 1:00, na autostradzie M3 w rejonie miejscowości Mezőkeresztes. Autokarem podróżowało łącznie 59 polskich obywateli – 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. Według najnowszych informacji zginęło 12 osób, a dziesięć kolejnych jest w bardzo ciężkim stanie. Część poszkodowanych odniosła lżejsze obrażenia.
Pielgrzymi wracali z Medjugorie w Bośni i Hercegowinie. Wstępne ustalenia węgierskiej policji wskazują, że kierowca mógł zasnąć za kierownicą. Autokar zjechał z drogi do rowu i przewrócił się. Kierowca został zatrzymany, a poszkodowanych przewieziono do szpitali m.in. w Egerze i Miszkolcu. Śledztwo ma wyjaśnić dokładne przyczyny tragedii.
Podkarpacie czeka na potwierdzenie tożsamości ofiar
Szczególnie dramatyczna sytuacja panuje w gminie Lubenia oraz okolicznych miejscowościach. Wśród uczestników pielgrzymki byli mieszkańcy powiatu rzeszowskiego, strzyżowskiego i jasielskiego. W Siedliskach pojawiły się informacje, że w katastrofie mogło zginąć pięciu mieszkańców miejscowości, jednak na tym etapie nie wszystkie dane zostały oficjalnie potwierdzone.
Sołtys Siedlisk Wojciech Tatara mówił o ogromnym szoku mieszkańców. Podkreślał, że część osób wymienianych wśród ofiar była aktywna społecznie, dlatego wiadomość o tragedii dotknęła lokalną społeczność szczególnie mocno. Jednocześnie zaznaczał, że rodziny nadal czekają na oficjalne informacje.
„Rodziny są w ogromnym roztrzęsieniu”
Poruszające informacje przekazał proboszcz parafii św. Józefa w Siedliskach, ks. Krzysztof Kochanowicz. Duchowny opowiadał o rozmowach z rodzinami, które nie miały jeszcze pewności, jaki los spotkał ich bliskich.
Według księdza rodziny jednego z małżeństw nadal żyły nadzieją, że ich bliscy nie znajdują się wśród ofiar i czekały na oficjalne potwierdzenie. Duchowny zaznaczył również, że wyjazd nie był organizowany przez parafię, lecz prywatnie przez grupę wiernych.
Z nieoficjalnych informacji wynikało, że wśród osób, których śmierć była brana pod uwagę, znajdowali się głównie starsi uczestnicy – osoby mające około sześćdziesięciu kilku lub siedemdziesięciu lat. Ksiądz poinformował także, że w pielgrzymce uczestniczyła rodzina z dziećmi i w jej przypadku nie napłynęły tragiczne informacje.
Odwołane dożynki. Zamiast świętowania będzie modlitwa
Tragedia wpłynęła również na życie lokalnych społeczności. Gminny Ośrodek Kultury w Lubeni zdecydował o odwołaniu Dożynek Gminnych. W ich miejsce zaplanowano mszę świętą z poświęceniem plonów w kościele w Straszydlu.
Organizatorzy podkreślili, że wspólna modlitwa ma być wyrazem pamięci, szacunku oraz solidarności z rodzinami, które zostały dotknięte tragedią.
Gmina Lubenia uruchomiła także własny sztab kryzysowy i pozostaje w kontakcie z administracją rządową oraz służbami konsularnymi na Węgrzech. Rodziny otrzymują wsparcie psychologiczne i logistyczne, a informacje o stanie poszkodowanych przekazywane są najbliższym za pośrednictwem specjalnej infolinii.
Władze Podkarpacia składają kondolencje rodzinom ofiar i podkreślają, że lokalna społeczność znalazła się w obliczu wyjątkowo bolesnej tragedii. Wicemarszałek województwa Karol Ożóg zaznaczył, że na takie straty trudno znaleźć słowa, które mogłyby ukoić ból bliskich.
Śledczy nadal wyjaśniają okoliczności katastrofy. Tymczasem na Podkarpaciu mieszkańcy łączą się w żałobie, a rodziny oczekują na pełne i oficjalne informacje dotyczące swoich bliskich.
