
Małgorzata Wassermann była gościem programu „Polityczny WF z gościem” w Polsat News, gdzie poruszyła temat sytuacji politycznej w Krakowie oraz relacji między środowiskiem artystycznym a Prawem i Sprawiedliwością. W trakcie rozmowy skierowała poważne zarzuty pod adresem aktora Macieja Stuhra.
Posłanka podkreśliła, że Kraków jest wymagającym terenem dla PiS, a jednym z powodów ma być – jej zdaniem – wyraźna niechęć części środowiska celebrytów i artystów wobec polityków tej partii.
– Jeśli ktoś z tego środowiska powiedziałby coś dobrego o PiS, zostałby natychmiast skrytykowany przez innych – stwierdziła.
Wassermann zwróciła również uwagę na sytuacje, które miały miejsce podczas gal, wydarzeń kulturalnych czy występów kabaretowych. Jej zdaniem wielokrotnie dochodziło tam do komentarzy wymierzonych w polityków prawicy.
Najmocniejsze słowa padły jednak w momencie, gdy odniosła się bezpośrednio do Macieja Stuhra. Posłanka zarzuciła aktorowi, że publicznie żartował ze śmierci jej ojca, Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku.
– Maciej Stuhr żartował sobie ze śmierci mojego ojca i to publicznie. To jest zasadnicza różnica między nami – powiedziała.
Jednocześnie podkreśliła, że sama nigdy nie pozwoliła sobie na żarty dotyczące problemów zdrowotnych Jerzego Stuhra, ojca aktora.
Wypowiedź Małgorzaty Wassermann szybko wywołała szeroką dyskusję w mediach społecznościowych. Internauci oraz komentatorzy polityczni podzielili się w ocenach zarówno słów posłanki, jak i relacji między światem polityki a środowiskiem artystycznym.