Ksiądz Stanisław zginął w ataku nożownika. „Nasz dziadzio w sutannie” — tak zapamiętają go mieszkańcy

Tragiczne wydarzenia, do których doszło 24 września 2026 roku na terenie opactwa sióstr benedyktynek w Jarosławiu, wstrząsnęły mieszkańcami regionu. W wyniku ataku nożem zginął 67-letni ks. Stanisław Zbojnowicz, kapłan związany z Jarosławiem i okolicznymi parafiami. Duchowny przez wiele lat pomagał wiernym, spowiadał, rozmawiał z mieszkańcami i znajdował czas dla osób potrzebujących rozmowy.

Dla wielu osób nie był jedynie księdzem. Wierni i mieszkańcy Grzęski wspominają go jako człowieka wyjątkowo ciepłego, spokojnego i otwartego. Nazywali go nawet „naszym dziadziem w sutannie”.

Tragiczny atak w opactwie

Do ataku doszło przed południem na terenie opactwa w Jarosławiu. Według informacji przekazywanych przez śledczych 31-letni Ihor M. zaatakował nożem pięć osób — czterech mężczyzn i kobietę.

Ks. Stanisław w chwili zdarzenia przebywał w konfesjonale. Kiedy usłyszał zamieszanie, miał próbować zabezpieczyć znajdujące się w kościele osoby. Według relacji siostry Barbary Dendor duchowny próbował zamknąć kratę kościelną, aby ograniczyć dostęp napastnika do kolejnych osób.

Ksiądz został ciężko ranny i przewieziony do szpitala. Niestety, jego życia nie udało się uratować.

Późniejsze ustalenia biegłych wykazały, że na ciele duchownego znajdowało się dziewięć ran, z czego osiem zostało zadanych nożem. Najpoważniejsze obrażenia dotyczyły klatki piersiowej i płuc.

„Nasz dziadzio w sutannie”

Dla osób, które znały ks. Stanisława, jego śmierć była szczególnie bolesna. Pani Katia, pracująca w klasztornej kuchni, wspominała go jako człowieka, którego traktowano niemal jak członka rodziny.

„Nasz dziadzio w sutannie” — tak miał być nazywany przez osoby związane z opactwem. Jeszcze krótko przed tragedią świętował swoje urodziny, a znajomi i wierni składali mu życzenia.

Mieszkańcy podkreślają, że duchowny miał łatwość nawiązywania kontaktu z ludźmi. Potrafił rozmawiać zarówno o codziennych sprawach, jak i o problemach, z którymi przychodzili do niego wierni.

Kochał Grzęskę, ogród i spokojne życie

Szczególne miejsce w jego życiu zajmowała Grzęska pod Przeworskiem. To właśnie tam się wychował i posiadał rodzinny dom.

Kiedy miał wolną chwilę, wracał na wieś. Zajmował się ogrodem, pielęgnował rośliny i zbierał owoce. Znajomi wspominają, że chętnie dzielił się plonami z sąsiadami.

Nie potrzebował wielkich rzeczy, aby cieszyć się codziennością. Lubił spokojne rozmowy, pracę w ogrodzie oraz spotkania z ludźmi.

Mieszkańcy Grzęski podkreślają, że był bardzo dobrym sąsiadem. Odwiedzał innych, a także zapraszał ich do siebie na herbatę.

„To było szczęście mieć takiego sąsiada” — wspominał sołtys Grzęski Zbigniew Kiszka.

Człowiek, który znajdował czas dla innych

Wspomnienia mieszkańców powtarzają podobny obraz ks. Stanisława: spokojnego, skromnego i życzliwego człowieka.

Daniel Krawiec, wójt gminy Przeworsk, również wspominał duchownego jako osobę, która potrafiła wysłuchać drugiego człowieka i poświęcić mu czas.

Dla wielu mieszkańców właśnie ta cecha była najbardziej charakterystyczna. Ks. Stanisław miał interesować się przede wszystkim człowiekiem i jego problemami.

Jego codzienna posługa nie ograniczała się do odprawiania nabożeństw. Był obecny w konfesjonale, rozmawiał z wiernymi i pomagał osobom, które potrzebowały wsparcia.

Śledztwo w sprawie ataku

Śledczy nadal badają dokładny przebieg tragedii oraz motyw działania podejrzanego. Według najnowszych informacji sąd zastosował wobec 31-letniego Ihora M. tymczasowy areszt do 23 grudnia 2026 roku. Ze względu na jego stan areszt ma być wykonywany w warunkach szpitalnych, na oddziale o wzmocnionym zabezpieczeniu.

Biegli psychiatrzy stwierdzili u podejrzanego ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne. Prokuratura zaznacza jednak, że dotychczasowa opinia nie rozstrzyga jeszcze kwestii jego poczytalności w chwili zdarzenia. Motyw ataku pozostaje przedmiotem dalszego postępowania.

W wyniku ataku poszkodowanych zostało pięć osób. Część rannych nadal wymagała hospitalizacji. Śledczy przesłuchują świadków i gromadzą kolejne dowody.

Ostatnie pożegnanie

Śmierć ks. Stanisława Zbojnowicza wywołała poruszenie w Jarosławiu, Grzęsce i innych miejscach, z którymi był związany.

Uroczystości pogrzebowe zaplanowano na 28 i 29 września. W poniedziałek 28 września w jarosławskim opactwie odbędzie się różaniec, a następnie Msza Święta Eksporta. Dzień później uroczystości przeniosą się do rodzinnej Grzęski, gdzie odbędzie się Msza Święta Pogrzebowa, a następnie odprowadzenie ciała duchownego na miejscowy cmentarz.

Dla osób, które go znały, pozostanie w pamięci nie tylko jako kapłan, ale także jako sąsiad, gospodarz, człowiek lubiący ogród i zwyczajne rozmowy przy herbacie.

„Nasz dziadzio w sutannie” — tak mieszkańcy nazywali ks. Stanisława. I właśnie jako człowieka, który miał czas dla innych, chcą go zapamiętać.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *