Do dramatycznych wydarzeń doszło w czwartkowy wieczór nad zalewem w Zwoleniu na Mazowszu. Zgłoszenie o zaginionym 8-letnim chłopcu natychmiast postawiło na nogi policję, straż pożarną oraz inne służby ratunkowe. Niestety, mimo szybkiej akcji poszukiwawczej i długiej reanimacji, życia dziecka nie udało się uratować.
Według wstępnych ustaleń chłopiec przebywał nad wodą razem ze swoim ojcem. W pewnym momencie dziecko zniknęło pod powierzchnią. Na miejsce skierowano liczne zastępy ratowników, którzy rozpoczęli przeszukiwanie akwenu oraz jego najbliższego otoczenia. W działaniach pomagali również świadkowie obecni w pobliżu.
Po niecałej godzinie od zgłoszenia chłopiec został odnaleziony w wodzie. Ratownicy natychmiast przystąpili do resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Mimo podjętych czynności medycznych nie udało się przywrócić funkcji życiowych. 8-latek zmarł na miejscu.
Jak ustalono, do tragedii doszło w miejscu, gdzie w sezonie letnim funkcjonuje kąpielisko. W chwili zdarzenia nie było ono jednak jeszcze oficjalnie otwarte. Sezon miał rozpocząć się dopiero 1 lipca, co oznacza, że na miejscu nie było ratownika wodnego.
To właśnie ten wątek będzie jednym z elementów wyjaśnianych przez policję i prokuraturę. Śledczy badają, w jakich okolicznościach dziecko znalazło się pod wodą, czy weszło do akwenu samodzielnie, czy doszło do nagłego zdarzenia oraz gdzie w tym czasie znajdował się ojciec.
Najważniejsze ustalenie dotyczy stanu trzeźwości mężczyzny. Badanie alkomatem wykazało około jednego promila alkoholu w organizmie ojca dziecka. Informacja ta ma kluczowe znaczenie dla postępowania, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy dorosły właściwie sprawował opiekę nad synem i czy jego stan mógł mieć wpływ na przebieg tragedii.
Na miejscu przez wiele godzin pracowali policjanci i prokurator. Zabezpieczano ślady, zbierano informacje i przesłuchiwano osoby, które mogły widzieć przebieg zdarzenia. Czynności procesowe prowadzono do późnych godzin nocnych. Funkcjonariusze zapowiadają kolejne działania i analizę materiału dowodowego.
Aspirant Katarzyna Słyk z Komendy Powiatowej Policji w Zwoleniu potwierdziła, że postępowanie prowadzone jest pod nadzorem prokuratora i ma wyjaśnić dokładne okoliczności tej tragedii.
Służby po raz kolejny apelują o ostrożność nad wodą, szczególnie gdy w pobliżu są dzieci. Nawet spokojny akwen może stać się śmiertelnie niebezpieczny w ciągu kilku sekund. Ratownicy podkreślają, że osoby dorosłe muszą być trzeźwe, skoncentrowane i nie spuszczać najmłodszych z oczu nawet na moment.
Tragedia w Zwoleniu to bolesne przypomnienie, jak szybko beztroski wypoczynek może zamienić się w dramat. Teraz śledczy będą ustalać, czy doszło do zaniedbań i kto ponosi odpowiedzialność za śmierć 8-letniego chłopca.
