Wokół Trybunału Konstytucyjnego narasta kolejny poważny spór polityczny.
Według ustaleń Wirtualnej Polski rządzący przygotowują działania, które miałyby odebrać kontrolę nad instytucją prezesowi Bogdanowi Święczkowskiemu.
Pierwsze konkretne ruchy mogą nastąpić na początku października.
Kluczowe znaczenie dla całej sprawy ma mieć status Macieja Berka, wybranego przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
W piątek 18 września zakończyła się kadencja sędziego Justyna Piskorskiego.
Jego następcą ma być Maciej Berek.
Problem polega jednak na tym, że Pałac Prezydencki wciąż wstrzymuje odebranie od niego ślubowania.
Kancelaria Prezydenta domaga się dokumentów potwierdzających wymagany staż zawodowy kandydata.
Szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec przekonuje, że prezydent powinien jak najszybciej przyjąć ślubowanie.
W jego ocenie Trybunał Konstytucyjny powinien działać legalnie, a wybrani sędziowie powinni orzekać.
Według ustaleń Wirtualnej Polski koalicja rządząca ma dawać prezydentowi dwa tygodnie na podjęcie decyzji.
Taki termin przewidywała wcześniej ustawa o Trybunale Konstytucyjnym, która ostatecznie nie została przyjęta.
Po jego upływie ślubowanie miało być możliwe przed notariuszem.
Rządzący mają rozważać formalną ścieżkę odsunięcia Bogdana Święczkowskiego.
Warunkiem miałoby być uchylenie mu immunitetu.
Wniosek w sprawie inwigilacji Pegasusem złożono już we wrześniu 2025 roku.
Trybunał ten wniosek odrzucił.
Rozmówcy Wirtualnej Polski wskazują jednak na dwie inne sprawy, które mogłyby stać się podstawą nowych zarzutów.
Pierwsza dotyczy niedopuszczenia do orzekania sędziów wybranych przez obecny Sejm.
Druga ma związek z oprogramowaniem Hermes, które miało być wykorzystywane do nielegalnej inwigilacji w okresie, gdy Święczkowski kierował Prokuraturą Krajową.
Jeden z polityków koalicji zwraca uwagę, że prokuratura oficjalnie przyznała status pokrzywdzonych dziesięciu osobom w tej sprawie.
Według rozmówców WP w grze mogą być również środki zapobiegawcze.
Nie chodziłoby wtedy wyłącznie o uchylenie immunitetu.
Pojawia się także sugestia wniosku o tymczasowe aresztowanie.
Taki wariant mógłby doprowadzić do odsunięcia prezesa Trybunału bez konieczności fizycznej interwencji w samej instytucji.
Źródła z Trybunału wskazują jednak, że ustawa zawiera wiele luk, a cały proces może być trudny formalnie.
Dużym problemem dla rządzących pozostaje kwestia kworum.
Aby Zgromadzenie Ogólne Trybunału mogło obradować, potrzeba co najmniej 10 z 15 sędziów.
Nawet po zaprzysiężeniu Macieja Berka nowa większość miałaby liczyć tylko ośmiu sędziów.
Dziewiąty sędzia zostanie wybrany dopiero w styczniu.
To oznacza, że do przeprowadzenia planu konieczne byłoby pozyskanie przynajmniej jednej osoby z obecnego składu Trybunału.
W kuluarach pojawiają się nazwiska Bartłomieja Sochańskiego, Jakuba Steliny i Rafała Wojciechowskiego.
Rozmówcy Wirtualnej Polski twierdzą, że część sędziów może nie chcieć bronić Bogdana Święczkowskiego za wszelką cenę.
Według jednego z informatorów ważnym elementem rozmów może być budżet Trybunału na 2027 rok.
Chodzi między innymi o środki na wynagrodzenia i dalsze funkcjonowanie instytucji.
Wśród spekulacji pojawia się również możliwość, że Bartłomiej Sochański mógłby stawiać warunek objęcia funkcji prezesa TK.
Nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia takich rozmów.
Opozycja spekuluje, że do przesilenia mogłoby dojść już w przyszłym tygodniu.
W tym czasie prezydent Karol Nawrocki ma przebywać za granicą.
Od 20 do 23 września będzie uczestniczył w sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Rozmówcy WP studzą jednak te przewidywania.
Według nich finał sprawy nastąpi najwcześniej w październiku.
Jedno ze źródeł związanych z Trybunałem zapewnia, że działania mają być zgodne z prawem.
Podkreśla także, że prezydentowi trzeba dać czas na namysł.
Rządzący mają preferować wariant gabinetowy, czyli działania bez ostrej konfrontacji.
Nie wyklucza się jednak asysty policji, jeśli sędziowie nie zostaliby wpuszczeni do gmachu.
Źródło z Trybunału wskazuje, że jeśli sędziowie „odbiją się od bramek”, policja zostanie o tym powiadomiona.
Bliski współpracownik premiera zastrzega jednak, że cała operacja miałaby odbywać się bez przesadnej presji.
Po drugiej stronie Kancelaria Prezydenta i opozycja zapowiadają opór.
Ich zdaniem próba obejścia dotychczasowych procedur byłaby nielegalnym zamachem na Trybunał.
Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego wchodzi więc w kolejny etap.
Rządzący mówią o potrzebie wyjścia z impasu i dopuszczenia wybranych sędziów do orzekania.
Opozycja i Pałac Prezydencki ostrzegają przed działaniami, które mogą pogłębić kryzys wokół instytucji.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy sprawa zakończy się politycznym porozumieniem, czy doprowadzi do kolejnej ostrej konfrontacji między rządem, prezydentem i władzami Trybunału.
