Lech Wałęsa ponownie zabrał głos w sprawie Karola Nawrockiego, kwestionując jego zwycięstwo w wyborach prezydenckich. Były prezydent w rozmowie z Radiem Gdańsk stwierdził, że nie uznaje Nawrockiego za prawowitego prezydenta Polski. Jednocześnie zażądał ponownego przeliczenia głosów oddanych w wyborach.
Wypowiedź Wałęsy pojawiła się w czasie, gdy w przestrzeni publicznej podsumowywany jest pierwszy rok prezydentury Karola Nawrockiego. Prezydent objął urząd 6 sierpnia ubiegłego roku, a w Warszawie odbyły się uroczystości związane z pierwszymi 12 miesiącami jego kadencji.
„Ja go nie uważam za prezydenta”
Podczas rozmowy w Radiu Gdańsk Lech Wałęsa został zapytany o Karola Nawrockiego. Były prezydent nie zamierzał jednak przedstawiać szerszej oceny jego działalności.
– Na temat tego pana odmawiam odpowiedzi. Ja go nie uważam za prezydenta – powiedział Wałęsa.
Prowadzący zwrócił uwagę, że Nawrocki jest urzędującym prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. Wałęsa podtrzymał jednak swoje stanowisko i wskazał, że jego zdaniem konieczne byłoby ponowne sprawdzenie wyniku wyborów.
– Uznałbym wtedy, kiedy jeszcze raz przeliczono by głosy. Uznałbym wtedy, a tego nie zrobiono, więc jest oszustwo – stwierdził były prezydent.
Wałęsa nie przedstawił w tej wypowiedzi szczegółowego uzasadnienia swoich zarzutów, ale jasno wskazał, że ponowne przeliczenie głosów uważa za warunek uznania wyniku wyborów.
Były prezydent chce ponownego przeliczenia
Lech Wałęsa przekonywał, że ponowne sprawdzenie głosów mogłoby rozstrzygnąć spór dotyczący wyniku wyborów. Jego zdaniem dopiero po takim działaniu można byłoby jednoznacznie ocenić, czy rezultat powinien zostać zaakceptowany.
– A kto ma rację? Sprawdźmy jeszcze raz, przeliczmy i wtedy możemy uznać albo nie uznać. Ja do tego momentu nie uznaję, ale nie wchodzę w ten temat, bo to niczego nie rozwiąże – powiedział w Radiu Gdańsk.
Jego słowa wywołały reakcje w otoczeniu obecnego prezydenta. Wypowiedź Wałęsy została odebrana jako kolejny publiczny głos podważający polityczną legitymację Karola Nawrockiego, mimo że ten pełni urząd prezydenta.
Beata Kempa odpowiada z Pałacu
Do słów Wałęsy odniosła się Beata Kempa, doradczyni prezydenta Karola Nawrockiego. W rozmowie z „Faktem” skrytykowała sposób, w jaki były prezydent komentuje obecną sytuację polityczną.
– Pan prezydent Wałęsa zbyt emocjonalnie reaguje na krytykę, czasami niestety słuszną – oceniła Kempa.
Doradczyni prezydenta zwróciła także uwagę na kwestię przeprosin i stosunku Wałęsy do osób, które w przeszłości znajdowały się po drugiej stronie politycznego sporu.
– Jest dobre, sprawdzone słowo „przepraszam” – gdyby zostało użyte w stosownym czasie, wielu by być może wybaczyło. Mnie trudno wybaczyć jednak często pokazywaną pogardę i wyższość wobec innych tylko dlatego, że są konkurentami – powiedziała.
Kempa podkreśliła przy tym, że jej stosunek do Wałęsy nie zawsze był krytyczny. Jak przyznała, w przeszłości postrzegała go jako legendę i sama zachęcała innych do głosowania na niego.
– Dla mnie kiedyś, zanim pojawiły się smutne informacje, był legendą. Nawet namawiałam do głosowania i udało się przekonać „twarde sztuki”. Legenda jednak chyba rozmieniła się na drobne, na własne życzenie. Dla mnie to smutny obraz – podsumowała.
Spór o wybory wraca na pierwszy plan
Wypowiedzi Lecha Wałęsy ponownie skierowały uwagę opinii publicznej na wynik wyborów prezydenckich oraz pytania dotyczące jego oceny. Z jednej strony były prezydent domaga się ponownego przeliczenia głosów i deklaruje, że do tego czasu nie uznaje Karola Nawrockiego. Z drugiej strony przedstawiciele obecnego prezydenta zdecydowanie odrzucają sposób, w jaki Wałęsa przedstawia sytuację.
Sprawa ma więc nie tylko wymiar personalnego konfliktu między dwoma politykami. Wypowiedzi Wałęsy wpisują się w szerszą dyskusję o zaufaniu do procesu wyborczego, politycznej legitymacji prezydenta oraz granicach krytyki głowy państwa.
Na ten moment stanowisko byłego prezydenta pozostaje jednoznaczne: chce ponownego przeliczenia głosów, a dopiero jego wynik miałby – w jego ocenie – przesądzić o tym, czy uzna Karola Nawrockiego za prezydenta.
